Dookoła świata. Wprowadzenie

(Pierwotnie opublikowano 19.01.2013)

Pozdrawiam wszystkich, którzy celowo lub przez przypadek trafili na moją stronę. Już od blisko dwóch miesięcy poznaję uroki tego świata podróżując przez nieznane mi dotąd kraje. Zdobyty za przelatane mile bilet lotniczy dookoła świata to trochę jak los wygrany na loterii, który teraz właśnie realizuję. Wybór kilkunastu najciekawszych miejsc na sześciu kontynentach, które w ramach biletu mógłbym odwiedzić, to było nie lada wyzwanie. Trzeba było uwzględnić nie tylko atrakcyjność miejsc, ale także dostępność połączeń lotniczych, warunki klimatyczne, mój wolny czas i – co najważniejsze – koszty, które przy kilkumiesięcznej podróży są najpoważniejszą przeszkodą w realizowaniu marzeń. Ale przy odpowiedniej determinacji wszystko udało się dopiąć na ostatni guzik i właśnie na własnej skórze sprawdzam czy mój wybór był słuszny…

Nie licząc dłuższego wypoczynku na Dominikanie, narzuciłem sobie duże tempo podróżowania, stąd brak czasu na regularne umieszczanie wpisów na stronie internetowej. Na podstawie własnych notatek oraz e-maili wysyłanych do bliskich, wkrótce pojawią się tu kolejne wpisy z odwiedzonych przeze mnie miejsc. Jedne zrobiły na mnie wielkie wrażenie, jak na przykład Wodospady Iguazu czy Rio de Janeiro, inne nieco rozczarowały. Większość jest umiarkowanie ciekawa, ale podoba mi się różnorodność, bo w krótkim czasie mam przegląd ras (od mulatów i murzynów na Karaibach przez białych mieszkańców Buenos Aires czy Santiago aż po kolorowo ubranych Indian w rejonie Andów), krajobrazów (od soczystej zieleni dominikańskiej prowincji, gdzie kręcono sceny do filmu „Park Jurajski” czy tamtejsze plaże ze smukłymi palmami, przez tropikalną roślinność południowo-wschodniego wybrzeża Brazylii aż po Atacamę, która jest jednym z najsuchszych miejsc na Ziemi), miast (od pełnego drapaczy chmur Chicago przez tętniące życiem Buenos Aires po senne urugwajskie miasteczko Colonia del Sacramento i spokojną peruwiańską prowincję). Czasem człowiek jest niewyspany, zmęczony, głodny, spragniony, rozczarowany, rozdrażniony, a innym razem wypoczęty, zrelaksowany, syty, pełen energii, zadowolony i podekscytowany (dominują jednak stany pośrednie…). Wszystko to tworzy kolorową mozaikę składającą się z elementów, które osobno czasami są średnio atrakcyjne, ale razem tworzą coś wyjątkowego… A to dopiero początek, bo przede mną bardzo ciekawa Boliwia a potem mnóstwo atrakcyjnych miejsc na Półkuli Wschodniej. Część z pewnością mnie rozczaruje, inne zachwycą, ale zawsze skłaniam się ku patrzeniu na te pozytywne strony podróżowania :) Do tej pory najwięcej wrażeń przyniosło mi Peru, ale też i tutaj najdłużej się zatrzymałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *