Uwaga na zakręty!

Wyjeżdżając zagranicę, przede wszystkim do krajów słowiańskojęzycznych Polak narażony jest na każdym kroku na nieporozumienia wynikające z istnienia tzw. fałszywych przyjaciół tłumacza, czyli wyrazów wymawianych podobnie lub identycznie jak w języku polskim, a oznaczających coś zupełnie innego. Jest to zjawisko naturalne w przypadku języków blisko ze sobą spokrewnionych, jednak równie wiele podobnych pułapek językowych czyha na Polaków nieświadomych „zagrożenia” w słonecznej Italii… I nie mam tu na myśli tylko słynnego włoskiego „zakrętu”, który brzmi w uszach Polaka bardzo niecenzuralnie, ale szereg wyrazów codziennego użytku, których nieznajomość może prowadzić do czasem komicznych, a czasem kłopotliwych sytuacji.

Włosi zaczynają swój dzień od… colazione [wymawiane: kolacjone] czyli „śniadania”, zaś nasza „kolacja” to po włosku cena [wym. czena]. Gdy Włoch poprosi o panna, to niekoniecznie znaczy, że brak mu towarzystwa płci pięknej – włoski wyraz panna to po prostu polska „śmietan(k)a”… W restauracji gdy powiemy do kelnera po polsku, że potrzebna jest nam do obiadu mizeria, to nie dziwmy się jego zaskoczeniu, bo po włosku miseria [wym. mizeria] to „bieda”, „nędza”! Nieodłącznym elementem każdego włoskiego obiadu jest pasta czyli „makaron” lub generalnie wszelkie potrawy mączne. W dziedzinie kulinariów i uprzejmych zwrotów język włoski przypomina trochę pole minowe! Przykładów z życia wziętych jest pod dostatkiem. Nieco zakłopotana była polska turystka, która próbując wytłumaczyć kelnerowi, że chce więcej soku, usłyszała od niego succo (czyli „sok”), co zabrzmiało w jej uszach jak polskie suko! Nie mniej zaskoczona może być polska dziewczyna, która jako komplement może usłyszeć od Włocha, że jest bella creatura [wym. bella kreatura], czyli „pięknym stworzeniem” (też autentyk!)… Zresztą włoski wyraz garbata (w rodzaju żeńskim) to też komplement – oznacza osobę grzeczną, uprzejmą, układną. Kiedy Włoch chce powiedzieć, że dziewczyna jest ładnie zbudowana, użyje wyrażenia tutta curve [wym. tutta kurwe], co już zupełnie nie brzmi w uszach Polaka jak komplement! Innym potocznym określeniem ładnej dziewczyny jest pupa i wcale nie chodzi tu o tylko tylną część ciała, bo wyraz ten znaczy dosłownie „laleczka”. A gdy Włoch powie, że podoba mu się jej gamba, to nie ma na myśli twarzy, tylko nogę…

Nie gratulujmy Włochowi, który nam powie, że jest licenziato [wym. liczencjato], bo nie znaczy to, że otrzymał jakąś licencję, tylko że go zwolniono z pracy! Chcąc załatwić sprawę urzędową, potrzebna jest zwykle naszafirma czyli… „podpis”! Tymczasem nasz polski wyraz „firma” to po włosku impresa [wym. impreza], choć nie w każdej włoskiej firmie jest imprezowo… Nasza polska „impreza” to po włosku festa. A gdy na imprezie w nowym towarzystwie znajomy Włoch użyje przy nas wyrazu presento [wym. prezento], to nie oczekujmy podarunku – on chce tylko nas lub nam kogoś przedstawić (od presentare – „przedstawiać”). Gdy w trakcie imprezy spragniony Włoch powie do nas ho sete [wym. o sete], to niekoniecznie znaczy, że chce sobie strzelić kieliszek dobrej wódki – ho sete znaczy tylko „chce mi się pić” (dosł. „mam pragnienie”). Gdy Włoch powie, że chce sobie usiąść na divano, to nie sadzajmy go na podłodze, bo divano znaczy „tapczan”, „kanapa”, a gdy powie, że szuka gabinetto, to nie odsyłajmy go do biura, tylko do ubikacji! Jeśli ktoś uczestnicząc w zawodach biegowych usłyszy, że jest blisko metà, to znaczy, że ma do przebiegnięcia jeszcze drugie tyle, bo metà to „połowa”.

Gdy w sklepie z odzieżą włoski sklepikarz opisując tanią kurtkę skóropodobną powie nam, że ona jest scura [wym. skura], to nie znaczy, że chce nam wcisnąć ciemnotę do głowy – scura znaczy li tylko „ciemna”! Szukając sklepu obuwniczego należy wypatrywać napisu scarpe [wym. skarpe] czli „buty”, a nie „skarpety”! Natomiast we włoskim sklepie z napisem drogheria [wym. drogerija] raczej nie należy szukać kosmetyków, bo to sklep z przyprawami korzennymi i artykułami kolonialnymi, od włoskiego wyrazu droga, czyli „przyprawy korzenne” lub „narkotyki”!!! Dlatego nie dziwmy się podejrzliwym spojrzeniom Włochów gdy w podróży będziemy rozmawiać swobodnie o tym, jak nam mija „droga”. Będą się zastanawiać nasi współpasażerowie co my tak ciągle o tych narkotykach! Pytając w hotelu o pokoje, gdy wielokrotnie usłyszymy wyraz camera [wym.kamera], nie bójmy się o to, że nasze kroki będą nieustannie śledzone przez hotelowe kamery. Wyraz camerato po polsku zwykły „pokój”. Jeśli nas na to stać, to dostaniemy pokój, w którym będzie bagno [wym. bańjo] czyli „łazienka”! Gdy Włosi nas pytają o to, ile wynosi w Polsce średnie miesięczne stipendio, to nie chodzi im o pieniądze dla studenta za dobrą naukę. Stipendio znaczy po polsku „płaca”, „pensja”. Tymczasem wyraz pensione [wym. pensjone] oznacza nie pensję, ale emeryturę lub rentę. Wyraz ten ma też inne podchwytliwe znaczenia. Pensione może oznaczać „pensjonat”, ale też np. „opłatę za noclegi i posiłki” w hotelach. Dlatego widząc w cenniku hotelowym określenie pensione completa, czyli „nocleg z pełnym wyżywieniem” nie dziwmy się czemu za pensjonat trzeba płacić tak drogo, bo chodzi o hotel!

Nie brakuje także we włoskim wyrazów, które Polakowi mogą kojarzyć się błędnie ze zwierzętami… Bodaj najsłynniejszy w tej kategorii jest włoski wyraz cosa [wym. koza] czyli „rzecz”, który w połączeniu z che [wym.ke] tworzy pytanie „co” (dosłownie „jaka rzecz”) często skracane do samego cosa. Włoski wyraz cura [wym.kura] to po polsku „troska”, choć ma jeszcze kilka innych znaczeń, m.in. „kuracja”, a to już podobne do włoskiego.

Mogłoby się wydawać, że pomocna będzie w kontaktach z Włochami znajomość jakiegoś języka zachodniego np. angielskiego lub niemieckiego, ale pomijając fakt nikłej znajomości języków wśród Włochów, nawet i na styku angielskiego i włoskiego czy niemieckiego i włoskiego może dochodzić do nieporozumień. Najlepszym przykładem jest angielski wyraz cold [wym. kold] lub niemiecki kalt czyli „zimny”. Po włosku caldo [wym. kaldo] znaczy „gorący”! Podobnych przykładów możnaby mnożyć, tak więc wybierając się w podróż do Włoch, jeśli nie jest się szczęśliwcem znającym język włoski, warto przed wyjazdem zaopatrzyć się w choćby niewielki słowniczek, który być może uchroni nas od wielu stresów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *